Plaża bez troski

Od urodzin Malucha minął miesiąc i 12 dni. Od wyjścia ze szpitala tylko ten ostatni tuzin.
Matka i Ojciec uciekli od kroplówek, morfiny, antybiotyków i kolejnych wkłuć daleko nad morze.

Plaża w czerwcu grzała za parawanem, a nad brzegiem raczyła zimnymi falami. Maluch drzemał, a Starszak obserwował kutry pod opieką Dziadków.

Jeszcze bez tłumów, wreszcie bez pośpiechu Matka szła brzegiem morza z Ojcem z rękę.
Nie mówili o tym, co wydarzyło się w minionym miesiącu. Odpoczywali po tej szalonej jeździe bez trzymanki, planowali nieśmiało kolejne miesiące w czwórkę, wspominali te beztroskie wieczory, spacery bez zmartwień, które były jeszcze tak niedawno. Ten był taki pierwszy od dawna.
– To, co złe, już minęło – myślała Matka. – Teraz będzie już tylko dobrze. Teraz będzie blisko. Teraz będzie spokojnie, bezpiecznie, zdrowo.

Niecałe 24 godziny później zadzwonił telefon.
– Tu Poradnia Mukowiscydozy. Pilnie jutro proszę przyjechać do Gdańska.
Niecałe 24 godziny później zadzwonił telefon.
– Wyniki badania histopatologicznego wyszły bardzo dobrze – oznajmiła radośnie Doktor Prowadząca. – Maluch jest zdrowy!
48 godzin później Matka i Ojciec już wiedzieli, jak ogromne zadanie dostali od życia.

A Matka? Została z całą swoją beztroską na tej czerwcowej, chłodnej jeszcze czasem plaży.
Tamtej Matki już nie ma. Ta obecna nie powie: tęskni czasem za tamtą. Czasem bardzo.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s