Poranne „Jebuuuut!”

Zbliża się 7 rano.
Maluch przeciera oczy. Pospałby jeszcze.
Jebuuuut!
– Dobry! – rzuca teatralnym szeptem pani sprzątająca i widząc, że Maluch podniósł już głowę, na palcach przemyka w stronę łazienki.
Pstryk. Malucha i Matkę oślepia światło.
– Nie to – mówi poirytowana pani sprzątająca.
Pstryk. Włącza kolejny, niepożądany, za to ostro dający po oczach układ lamp.
– K… znów nie to – denerwuje się.
– Pierwsze z góry – rzuca Matka kolejny dzień z rzędu. – Pierwsze z góry – mówi ciszej, patrząc na rozbudzone dziecko.
7 rano to i tak łagodne powitanie dnia. Matka już ubrana leci co sił w krzyku Malucha do oddziałowej kuchni po mleko. Dziecię już widzi, co się święci, więc… krzyczy coraz głośniej.
Matka przewija, szykuje leki, karmi. Maluch z pełnym brzuszkiem, czystą pieluchą uśmiecha się i układa wygodnie w łóżeczku.

7.15
Jebuuuut!
– Świeża pościel potrzebna? – pyta pielęgniarka.
Szybka ocena sytuacji i zmiana. Nie ma co żałować, Maluch i tak nie śpi.
Po chwili tuli się do czystego prześcieradła.

7.45
Jebuuuut!
– Przyniosłam leki do inhalacji – mówi pielęgniarka numer dwa. – Tu wlewam, to na później, a to na koniec – instruuje.
Jasne, poczekać tylko trzeba, by były sensowny odstęp od śniadania. Jeszcze z pół godziny. Akurat Maluch przymyka oczy…

7.55
– Dzień dobry! – mówi z uśmiechem ordynator. Bez jebuuuut!
Maluch podrywa się do rozmowy, ale tylko na chwilę. Krótka wymiana zdań wyraźnie go nudzi. Przysypia.

8.15
Malucha na śpiocha Matka bierze do nebulizacji.

8.20
Jebuuuut!
– Leki przyniosłam – mówi pielęgniarka. Maluch dziarsko podnosi głowę.

8.25
Nebulizacja numer dwa. Matka poświęca włosy, by choć na chwilę wzbudzić zainteresowanie w Maluchu.Ten się wycisza.

8.35
Jebuuuut!
– Co tam u Was? – pyta z uśmiechem rehabilitant. – Kończycie?
– Zaraz ćwiczenia – mówi Matka.
– Zacznijcie, za parę chwil dołączę.

8.40
Maluch jeszcze z uśmiechem kładzie się na łóżku. Potem już tradycyjnie mina mu rzednie. 30 do 40 ucisków w czterech pozycjach – oto nasze ćwiczenia.

8.55
Jebuuuut!
– Jestem! – woła od progu rehabilitant. – Teraz ja – mówi, biorąc Malucha w obroty. – Pięknie, czysto, wydzieliny brak – mówi. – Teraz kwadrans przerwy i nebulizacja.
Tylko pieluchę trzeba przebrać – efekt uboczny udanego drenażu.
Maluch pada zmęczony. Powieki mu opadają. Matka sprząta strzykawki po lekach, pieluchę….

9.00
Jebuuuut!
– Posprzątam, nim obchód będzie – mówi pani sprzątająca i wjeżdża z całym oprzyrządowaniem. – O śpi dzisiaj nasz pacjent? – pyta.
– Już nie – odpowiada z przekąsem Matka, patrząc, jak główka Malucha się podnosi się z zaciekawieniem.

9.10
Na rękach Maluch dotrwał do ostatniej nebulizacji. Pewnie usnąłby tuż po niej, ale szorowanie podłogi trwa. Obserwuje cały proces zza szczebelków.

9.30
– Oooo… Pani nas znów w drzwiach wita! – śmieje się pani doktor w progu. Matka oblizuje się na myśl o porannej kawie, którą właśnie prawie poszła zrobić, gdy Maluch wyłożył się w łóżeczku wygodnie i przymknął oczka. Czas na poranny obchód.

Jebuuuut! Matka zamyka drzwi. To działa na nią i na Malucha lepiej niż poranna kawa.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s