Zapach dziecka

Jest zapach bardziej zniewalający niż ten świeżo zerwanych w ogródku konwalii, ziemi po deszczu albo skoszonej trawy. Przyjemniejszy nawet niż zapach otwartej właśnie tabliczki ulubionej czekolady albo gorącej masali w najbrzydsze popołudnie. Bardziej otulający niż pachnący ukochanym sweter, gdy mocno tęsknimy.

Zapach dziecka. Noworodka.

Jego delikatnej skóry na szyjce, najmniejszych śpioszków ciepłych od snu, przytulonego do piersi brzuszka pełnego maminego mleka i policzków nasmarowanych oliwką. Najpiękniejszy.

A gdy rodzic przebija się w szpitalu do tej słodyczy, to nagle cały zapach zabija wszechobecny żel do dezynfekcji rąk. Matka czuje się jak chodzący dozownik do żelu antybakteryjnego, którym każdy musi zdezynfekować dłonie przed wejściem na salę, przed dotknięciem maluszka, przed kolejnym przytuleniem, przed wyszeptaniem „będzie dobrze”.

Tak tu pachnie bezpieczeństwo. I największa troska.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s